niedziela, 6 lutego 2011

ale za to niedziela

deszczowo zimowo rozpoczął się ten dzionek, ciepełko jedynie z pieca i kubka, a za oknem krople deszczu rozbijają się o jeszcze zmarzniętą ziemię. Od wczoraj zdjęcia pradziadków i ślubne babci spoglądają w saloniku na nas, zrobiło się nastrojowo i klimatycznie, brakuje do kompletu kilku zdjęć ale o to to już musimy zadbać :).
wczoraj zreperowałem płot - Karus spoglądał na mnie ciekawym wzrokiem, a dziś rano pokazał mi w którym miejscu reperacji płot potrzebuje, normalnie jak gra w szachy, ja wymieniam sztachety i tyczki a dwa "cwaniaki" Muńka i Karus już szukają kolejnych które da się oderwać, w ten oto sposób współpraca, człowiek - psy napędza remont ogrodzenia :). no nic jutro uzbrojony we wkrętarkę i tyczki będę reperował dalej.
Na wtorek szykuje się nam rewolucja na werandzie przyjadą upragnione okna i juz będzie można bez czapki pomykać z pokoju do kuchni. W końcu też i weranda nabierze ciepełka i klimatu, nowe okna och rozmarzyłem się. Kolejne okna zamawiamy od razu bo sam majster Pan Gienek przyjedzie, to i pomiaru dokona i zamówienie przyjmie, a i podpowie co nieco.
Oj dobrze tak siedzieć kawusię popijać i klepać w klawiaturę, z świadomością, że gdzieś tam w Szczecinie, gdzieś tam na Chyszówkach i pewnie w jakiś innych miejscach siądzie ktoś sympatyczny przeczyta i uśmiechnie się i pomyśli sobie życzliwie o nas. Pozdrawiam Was kochani serdecznie. i mykam kawusię Asiuli podsunąć pod nosek :).

sobota, 5 lutego 2011

wyjazdowo

W lutym wyjazdowo do Gorzowa, w marcu Dzierżoniów, i prawdopodobnie Tychy, w kwietniu Rybnik, a co będzie dalej ?
oczywiście w tak zwanym międzyczasie, wiejsko i spokojnie trenujemy w kameralnej atmosferze, najblizsze zgrupowanie od 25 - 27 lutego,
pozdrawiam serdecznie - dobra noc :)
Posted by Picasa

wtorek, 1 lutego 2011

luty :)

pierwszy dzień lutego właśnie się rozpoczyna, usiadłem sobie z laptopkiem w kuchni, w piecu huczy ogień, kawusia smakuje wybornie, w programie III prognoza pogody na podkarpaciu wróży mrozy.
Dzisiaj już zupełnie po warsztatowo wracamy do codziennych kwestii remontowo dekoratorskich, Asiczka ogarnia zdjęcia, planuje jakieś decupażowe niespodzianki, ja rozkładam płytki maluję przedpokoik i pokój. I tak powoli kolejne kąty w domu nabiorą smaku.
Myślę, że pod koniec tygodnia pojawią się kolejne zdjęcia na naszych blogach.
Dogrywamy kwestie transportu okien i wymiany ich choć tutaj pogoda będzie miała co nieco do powiedzenia. Czekamy cierpliwie zapowiadanego ocieplenia. Śnieg i zima w Alfredówce trzyma i nie ma zamiaru odpuścić.
Życzę Wam ciepłego pięknego dnia ;)